Moje prace

Moje prace

czwartek, 19 stycznia 2017

Jak ja nie cierpie Smerfów !!!


I wszystko jasne.
Teraz słyszę  jęk zawodu, cichy szum zamykanych komputerów i tylko jeden okrzyk radości, no może dwa, bo TINA, która prawidłowo odgadła,  co się dzierga, stwierdziła, że Gargamel będzie dla córki :)

A tak wygląda cała reszta, do wcześniej pokazanych łapek.

































Fotograf ze mnie marny, ale chyba widać, że to Gargamel, we własnej osobie ?
W rzeczywistości jest  nawet ładniejszy. Ma ok. 28,5 cm wzrostu i wkurzające spojrzenie ;)

Całość wykonałam na podstawie tego zdjęcia ,  może nie jest idealny, ale ładniejszych i dokładniej wykonanych też nie spotkałam  :)




Dziś mnie wena opuściła, więc krótko zwięźle i na temat.
Tino, gratuluje podania prawidłowej odpowiedzi,  jeśli nadal chcesz go przygarnąć, proszę o kontakt :)

Na koniec bardzo, bardzo dziękuję za tyle pięknych słów i życzeń, które nie omieszkałam przekazać.
Cieplutko pozdrawiam Wszystkich zaglądających :)
Wasza BB :)

niedziela, 15 stycznia 2017

Musioł, czy nie ?


Nie lubię żadnych podsumowań i rzadko sobie pozwalam na prywatę na blogu, ale dziś jakoś tak mnie naszło ...

Dokładnie dziś, 34 lata temu brałam ślub.  Gdy po niespełna tygodniu przeprowadziłam się w te strony,  już na początku miałam " przeciwko " pół wsi co bardziej zdesperowanych wiejskich plotkarek " A bo to mało dziołch we wsi, co to se babe z daleka wziął, pewnie MUSIOŁ, a jeszcze ślub zimą, na pewno MUSIOŁ  ! " .

Gdy późną wiosną zaczęłam się ubierać w " gustowne " ciążowe sukienki, bardziej przypominające sporych rozmiarów wór na kartofle, czy jak kto woli  namiot dwuosobowy z przedsionkiem, kobitki szalały " A nie mówiłam wam,  że MUSIOŁ ! " ...

Pod koniec października przyszło na świat nasze dziecię, choć ciut przed czasem, to i tak jak by nie liczyć, nie MUSIOŁ ! Wówczas z wysoko podniesioną głową spacerowałam z dzieckiem po wsi, z dziką satysfakcją patrząc na zmieszane twarze wiejskich plotkarek, które tym razem miały buzie zamknięte, widok bezcenny !

Dziś taka sytuacja  nie ma żadnego znaczenia, a nawet co niektórych śmieszy, jednak te ponad 30 lat temu wcale tak nie było. A z racji jubileuszu,  tak myślę sobie, choć lekko nie było, to dziś wspomnienia wywołują na mojej  twarzy uśmiech :)






Gdy ślubny wręczył mi ten bukiet kwiatów i powiedział " Dziękuję,  że wytrzymałaś tyle lat z takim niedobrym chłopem jak JO " ...  Jakoś tak serce mi się zrobiło " miętkie " i  chciałabym, abyście uszczknęły odrobinę z tego mojego święta. Naszła mnie ochota na obdarowanie jednej z Was skromnym upominkiem. Będzie to nagroda dla moich fanów, zaglądających systematycznie na bloga, a nie tylko z okazji Candy, więc żadne banerki, informacje itd. Wystarczy zgadnąć co to będzie,





odpowiedź wpisać w komentarzu pod tym postem, wyrażając przy tym chęć przygarnięcia powstającego dzieła. Jak widać, będzie to jakaś postać, zatem odpowiedzią jest konkretna nazwa. Trzeba przy tym wykazać się pewną odwagą, by przygarnąć coś, nie wiedząc co to może być  :)
W przypadku większej liczby prawidłowych odpowiedzi, spośród nich,  wylosuję osobę wygrywającą. W przypadku braku prawidłowej odpowiedzi, wylosuję spośród Wszystkich biorących udział w zabawie.
Czas trwania, do czasu wykonania, czyli nikt nic nie wie :)

Pozdrawiam i do zaś :)
Wasza BB :)


niedziela, 8 stycznia 2017

To jest bez sensu !


Do takiego doszłam wniosku, a czego to dotyczy ?
Czasu mało, ale  coś robić by się zdało, tylko co ? I tak łapiąc te parę wolnych chwil, głównie w godzinach nocnych ... siedzę i się gapię, przeważnie na Pintereście i podziwiam. Zatem zadałam Wam pytanie - co najchętniej oglądacie u mnie - licząc chyba naiwnie, że podejmiecie za mnie tę trudną decyzję, której ja sama, jak ten osiołek, co to mu w żłoby dano, podjąć nie potrafię.

Dziękuję za wszystkie uwagi i sugestie. Najbardziej spodobała mi się wypowiedź ELI, pozwólcie, że zacytuję.

 " Co do planow na przyszlosc , moge powiedziec tylko tyle, ze ja to oceniam swoja prace , w czym jestem dobra i co sprawia mi przyjemnosc . Czasami jest cos co musze sprobowac , a czasami tylko potrzeba doskonalenia , bo juz wydawalo mi sie ze umiem , ze jest piekne a tu bach , ktos pokazal cos i jest piekniejsze.Czlowiek jest tak skonstuowany , ze we wszystkim powinien dazyc do doskonalosci , a jezeli to dazenie pojdzie w kierunku tego co daje przyjemnosc to czego chciec więcej. " 

Dokładnie trafiłaś w sedno ! Bo już wydawało mi się, że umiem ...  a tu BACH !!!
Trafiłam na wspomnianym, tym tam nazywanym w skrócie przeze mnie Pindziu, na przecudnej urody laleczki. Udało mi się nawet dotrzeć do kursu, jak je wykonać i zrobiłam kawałek.





Technicznie nie było problemu, cały urok precyzji tych laleczek tkwi w surowcu, są wykonane z ciut grubszego kordonka, laleczki więc wychodzą różnie od 15 - 20 cm.  Jednak po mimo swej niezaprzeczalnej urody, już w trakcie szydełkowania po prostu nie czułam ich.
W tym momencie nie podam linka, bo z niego nie skorzystałam, więc reklamy robić nie będę :)

Złapałam włóczkę i zaczęłam po swojemu, jednak z założenia lalka miała być bardzo " ludzka ". W trakcie jakoś tam szło, tak na wysokości biustu stwierdziłam, że będzie to pierwsza taka i ostatnia. Dlaczego ? Wyszła taka Barbie , a takich lalek nigdy ani ja, ani moje córki nie kochałyśmy. Owszem, przewinęło się parę przez dom, ale bez szału, ważniejsze były ich domki, niż one same .

No dobra, zaczęłam, skończyłam, a oto co mi wyszło.













































Lalka jest spora, ma 36 cm wzrostu i choć jest całkowicie według mojego wzoru, to  kompletnie nie jest z mojej bajki. Dlatego napisałam w tytule, że to bez sensu robić coś, co wcale nie daje mi satysfakcji. Jedyne co być może wykorzystam, to wyszywanie w ten sposób oczu. Spróbowałam  i spodobało mi się, a kosztują niewiele, bo kilka nitek muliny. Wniosek - lalki - tak, ale zdecydowanie inne, mniej doskonałe i mniej ludzkie kształty, całkowicie moje, nie odgapiane. Jakie wyjdą, takie będą i bez urazy dla siebie i swoich zdolności, bo  jak to powiedziała Ela, zawsze znajdzie się ktoś, kto robi od nas ładniej, więc bez sensu jest gonić za czymś i wzdychać, jeśli się okazuje,  że choć śliczne i idealne, ale  to nie to. Jednak warto spróbować,  by się o tym przekonać. Teraz będę dążyć do tego, co może nie jest idealne, co może nie jest najpiękniejsze, ale  tworzenie czego,  będzie mi sprawiało przyjemność. Efektami tych zabaw będę się z Wami dzielić. Dzięki za wskazanie mi właściwej drogi, bo niby to się wie, ale głośno wypowiedziane, łatwiej dociera  :)


Na koniec jeszcze podziękowanie dla MADZI, za przesyłkę, która dotarła do mnie najpierwsza, niestety  w ferworze świątecznych obowiązków i przygotowań przepadła w czeluściach moich szafek ...






Przepraszam, że dopiero dziś pokazuję i jeszcze raz dziękuję.
Wyraz " twarzy " reniferka obłędny,  takim uśmiechem nastrajam Was na bieżący tydzień :)
Pozdrawiam i do zaś :)
Wasza BB :)

niedziela, 1 stycznia 2017

Dlaczego nie ?


Po tylu Sylwestrach spędzonych z własnym ślubnym, stwierdziłam, że czas na małą zmianę. No bo kto powiedział, DLACZEGO NIE  mogę się pobawić ze swoimi zabawkami, zwłaszcza, że w perspektywie robienia za szofera, nawet na lampkę szampana nie mogłam sobie pozwolić. Zatem ślubny udał się do NOTu, a ja w tę szczególną noc,  wydziergałam sobie onego.






















Może nie do końca sobie, ale jest, a po Sylwestrowym szaleństwie, mój nowy kolega, udał się na spoczynek ;)






A teraz podziękowania.

Tuż przed świętami otrzymałam przesyłkę od Sabinki. To niezwykle utalentowana osóbka, zawsze chętnie zgłębia tajniki nowych technik, tym razem jest to foamiran. Żeby jeszcze tylko mnie słuchała i częściej publikowała swoje prace na blogu, byłoby cudownie. Róża wygląda jak żywa, a szal idealnie dopasował się do mojej wyjściowej kurteczki. Dzięki Sabinko :)






A teraz karteczki, które co prawda dotarły do mnie  już po świętach, jednak nie ma to większego znaczenia, bo życzenia są tak cudne, a ich termin przydatności do spożycia,  nie ulega przeterminowaniu :)

Od Dorotki





Od Gosi




Od Beatki



Od Hani



Od Ani



Od Kazi



Od Krysi



Od Danutki



Od Wiki



Od Lidzi



dotarły te przecudne karteczki ( kolejność prezentacji przypadkowa ).
Włożyłyście w ich przygotowanie tyle serca i pracy, za co składam niskie pokłony i proszę o wybaczenie, bo ja, wredota jedna,  z różnych powodów, a nie wysyłałam do nikogo. Dziękuję i Przepraszam.

A na koniec małe pytanie. Bo rzucam się jak wesz po pościeli i biję z własnymi myślami, prawie jak ten osiołek, co to mu w żłoby dano i sam nie wie co wybrać. Jak myślicie, na czym powinnam skupić swoją " twórczość ". Co najbardziej chciałybyście u mnie oglądać ? Nie wykluczone, że najciekawsza wypowiedź zostanie nagrodzona :)

Pozdrawiam Noworocznie i do zaś Kochani :)

niedziela, 18 grudnia 2016

Dziękuję pięknie ...

w imieniu Mikołajka, młodych rodziców i starego dziadostwa, za ogrom dobroci i za przecudne z głębi serc płynące życzenia. A że spodziewam się licznych gości, nie będę miotać się między rodziną, domem i blogiem, więc już dziś dziękuję pięknie za miniony,  zblogowany rok, za wspólną pracę, zabawy, konkursy, odwiedziny, komentarze, prezenty i z nadzieją na zaś, składam Wam życzenia,  słowami z wiersza Ks.Twardowskiego.


Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplątało,
węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.






Pozdrawiam i do poklikania w Nowym Roku !

czwartek, 15 grudnia 2016

Przyszedł do mnie Mikołaj :)


Według jednych - ciut wcześniej -  jeśli do nich przychodzi " pod choinkę ". Według innych - ciut za późno -  jeśli u nich przychodzi " pod poduszkę ".  A mój Mikołaj nie mógł i nie chciał  poczekać na Święta, ani nie dał się wpakować pod poduszkę ...

Od lata,  co jakiś czas,  ujawniałam jakąś małą  tajemnicę, a to o publikacji w gazecie, a to o ślubie i coś tam jeszcze było po drodze. Na koniec została wisienka na torcie. Zagadka, o której wspominałam, nie była do rozwiązania, ona się sama rozwiązała. W ten cudowny sposób, godzinę temu, zostałam Babcią Mikołaja :)








A teraz taka bardziej materialna niespodzianka, jaka mnie spotkała.
Jakiś czas temu zapisałam się na rocznicowe Candy u JADZI. Zaglądałam, zaglądałam, aż natłok obowiązków skutecznie mi ograniczył te możliwości. Blogi,  które akuratnie nie były w podglądzie, nie odwiedzałam tak często jak wcześniej.  Ale Jadziunia,  nie dość że nie miała żadnych wymagań w związku z Candy, żadne banerki, obserwowanie itd i  również wysyła za granicę, sama dała mi znać, że miałam to szczęście i wygrałam ! Prezenty cudo, tak mi się ostatnio zachciewa xxx,  a tu taka gratka. A do tego przecudnej urody porcelana Bolesławiecka, więcej niż było obiecane ! Jadziu bardzo, bardzo dziękuję za tyle wspaniałości :)






I to by było na tyle.
Pozdrawiam, ślę serdeczności i do zaś Kochani:)
Wasza całkiem świeżutka Babcia Bożenka :)



poniedziałek, 12 grudnia 2016

Jaja sobie robię ...


cokolwiek by to nie miało znaczyć. A znaczy dosłownie - robię jaja. Może to jest sposób, by zdążyć na czas -  jeszcze przed Bożym Narodzeniem zacząć robić ozdoby Wielkanocne ? W każdym razie jakby co, to ja zaczęłam pierwsza :)

Jest to jajeczna wersja ostatnich bombeczek.





Jajeczka wystąpiły w trzech gustownych ubrankach.














Od dołu,  zamiast kółeczka,  zastosowałam gipiurowy  kwiatuszek, można tak samo zrobić w bombeczce.







Spokojnie. Zapewniam, że ze mną jeszcze wszystko w porządku. A z tymi jajami ?
Jest potrzeba, jest zabawa  :)

W wersji dla ciała,  dziś wystąpiły gołąbeczki z włoskiej kapusty.






 Listki ślicznie dały się rozebrać, jednak później nie chciały już ze mną współpracować ...





 dlatego na chwilkę wykąpałam je we wrzątku.





Już nie było dyskusji, kto tu rządzi. I tak to były najszybsze gołąbki,  jakie udało mi się zrobić, szczerze polecam  :)






Pozdrawiam i do zaś, bo  zagadka dalej czeka ... :)