Moje prace

Moje prace

niedziela, 22 października 2017

Zamienił stryjek, rower na kijek ...


Nie przychodzę z niczym specjalnym, ot tak chciałam się przypomnieć, bo już wiele osób o mnie zapomniało ...  niestety :(
W minionym tygodniu dotarły do adresatów dwie karteczki - męska i damska - piszę wg kolejności urodzin.
Najpierw urodził się men i ten z racji kolejnego święta,  dostał taką karteczkę :)






Dwa tygodnie później,  urodziny będzie miała lejdis, a karteczka na tę okoliczność wyglądała tak :)






A tutaj już razem karteczki w ich domeczku. Boris & Kasiunia, Wszystkiego Najlepszego raz jeszcze :)






Mój osobisty wnusio złożył małe zamówienie na poduszkę chmurkę. Jej kształt i pomysł na czapeczkę mój własny. Zdjęcie mało fajne, bo pogoda nieciekawa.






A teraz tytuł posta. Mój osobisty rower nawalił, hamulce które są pneumatyczne, że tak brzydko powiem - szlag  trafił. Miałam tę wątpliwą przyjemność zaliczyć dwa razy raczej twarde, niż miękkie  lądowanie na glebie. Dobrze, że się skończyło na kilku siniakach i otarciach. Był w naprawie, ale  psu na buty to się zdało , nadal hamowanie oznacza wylot jak z katapulty, albo zero, albo od razu wylatuję z siodełka. Powiedzieli, że stary jest i takich części to już nie ma. Wczoraj, po chyba miesiącu przerwy, udało mi się wyrwać na godzinkę z domu i z kijami połaziłam po przecudnej o tej porze roku Puszczy.





A teraz już nie gadam i spadam ;)






Pozdrawiam i do zaś :)

EDYTOWANY

Podusia chmurka w docelowym miejscu.



środa, 11 października 2017

Podaj dalej :)


Jakiś czas temu zapisałam się u JADZI na zabawę " Podaj dalej " no i ... nie powiem, że głupi to ma więcej szczęścia niż rozumu, bo to jak bym sama sobie strzeliła w kostkę i choć moja samoocena jest zdecydowanie na niskim poziomie, to jednak aż tak nisko nie dotyczy kwestii rozumu :) Druga część tego znanego porzekadła się sprawdza w 100 %, szczęścia spotkało mnie ogrom. Popatrzcie sami






Wszystko przepięknej urody, a haft powala precyzją wykonania i ilością szczegółów wzoru.






Przepiękna Bolesławiecka porcelana i sami widzicie, że już teraz mi nawet Ptasiego mleczka nie brak, tyle tego szczęścia :) A dla opakowania po zestawie kreatywnym już znalazłam inne zastosowanie. Jest na tyle duże, że spokojnie mieści się w nim każdy kłębek wełny, tym bardziej kordonek, więc będzie mi służył jako pojemnik w trakcie robótkowania. Szczelina na górze jakby ku temu stworzona :)






Dziękuję Jadziunia za Twe dobre serducho. Wysoko zawiesiłaś poprzeczkę, więc sprostać będzie nie łatwo, ale się nie poddaję i w myśl zasad tej zabawy zapraszam dwie chętne osoby, na otrzymanie ode mnie prezentu, na którego wykonanie mam rok ( teoretycznie ), zapewniam będzie to szybciej. Osoby,  które się zapiszą od razu poproszę o podanie adresów, czas otrzymania prezentu będzie niespodzianką. A więc ZAPRASZAM, znajdzie się ktoś chętny ?

Na koniec mała zmiana różańca z poprzedniego posta, szczegóły TU .






Czy to jest wersja ostateczna ? Szczerze powiedziawszy nie wiem i nie jestem taka pewna ... Równocześnie bardzo dziękuję za wszystkie pochwały i sugestie, wyrażone w poprzednim poście.

Pozdrawiam i do zaś :)

wtorek, 3 października 2017

Łzy Hioba


Przypadek sprawił, że moja nieinternetowa Marysia ( tak ją nazwałam jakiś czas temu i tak sobie funkcjonuje nadal ), pojechała na wycieczkę do Sandomierza. Tam, kolejnym przypadkiem, zauważyła coś pięknego. A że uparta baba jest i silnie dociekliwa, po nitce do kłębka i za chwilę gdzieś w ogrodach podziwiała tę oto roślinę, 





tam też wyczytała, że nazywa się ona Łzy Hioba, a  regionalnie nosi też inne nazwy, ale ta jest najbardziej popularna. I cóż dalej zrobiła  moja Marysia . Zaraz po powrocie wpadła do swojej sąsiadki, by ta w internecie wygrzebała wszystkie wiadomości na temat tej roślinki, no i zdobyła nasionka. Marysia dalej działała w konspiracji, by dopiero teraz jesienią, wpaść do mnie i pochwalić się,  jakie cudo udało jej się wyhodować. Konspiracja konspiracją, ale serducho u Maryjki miętkie, zatem obdarowała swą koleżankę, czyli mnie,  odpowiednią ilością koralików. Nazwa roślinki zobowiązuje, a że jakiś czas temu tworzyłam biżuterię, sporo półfabrykatów mi zostało, dlatego z otrzymanych nasionek zrobiłam sobie  prawie profesjonalny różaniec. 






Nasionka są darem i marzeniem dla każdego rzemieślnika. Otwór wewnątrz sam się tworzy, nie trzeba nic wiercić ani kombinować. Połysk na wierzchu sam wychodzi, więc nie trzeba lakierować. Kolory też same powstają i nie do końca wiadomo dlaczego takie a nie inne, więc przy tym majstrować też nie potrzeba. Nic, tylko tworzyć :)







Z braku innego, chwilowo dałam taki krzyżyk, jednak,  chyba, być może, raczej, na pewno,  zmienię ... ewentualnie po wysłuchaniu Waszego zdania na ten temat zostawię ( ? ) .


W tak zwanym międzyczasie dziabnęłam sobie sztalugę do prezentacji  karteczek, z braku których ( mam nadzieję chwilowym braku ), służy mi jako ekspozytor do prezentacji najnowszego dzieła.






Napisałam,  że różaniec prawie profesjonalny, a tak naprawdę jedyny ,  niepowtarzalny i bardzo się przyda w październiku. Jak mało kiedy,  jestem z siebie dumna :) 

Dziękuję Wam pięknie za liczne odwiedziny na moim blogu, wszystkie  komentarze i cudne życzenia z okazji " święta lasu ". Pozdrawiam cieplutko i do zaś :)
Wasza BB :)

niedziela, 24 września 2017

Mało mnie ...


jednak coś udało mi się zrobić, to pokazuję. W zasadzie powinnam powiedzieć - konieczność mnie zmusiła, co nie oznacza, że nie miałam ochoty. Podpatrzone w sieci, zamówienie złożone, mamusia wykonała. Zamiast tradycyjnych kwiatków, taka forma życzeń i prezentu :)










Od siebie dodałam przeniesienie życzeń transferem na pudełko ( w podpatrzonym wzorze były wklejane ).






Małe zbliżenie.






Mi się taka niespodzianka bardzo podoba, a Wam ?

Kilka dni temu było " Święto lasu ", czyli moje urodziny. Pisałam już kiedyś, że tak uroczyście został ten dzień " ochrzczony " i tak już poszło, Wszyscy wtajemniczeni wiedzą o co chodzi :) Z tej to okazji  ANULKA przesłała mi przecudnej urody karteczkę i jeszcze cudniejszej urody zakładeczkę, że o życzeniach nie wspomnę, czym się chwalę.  Dzięki Kochana za pamięć :)







Drugą niespodziankę sprawiła mi DANUSIA. Obiecałam nie pokazywać, ale chociaż te robótkowe i przydasie, nie pasuje tak bez słowa, trza podziękować, bo radocha przeogromna,  a reszta zbyt osobista, do pokazania, wybaczcie.
Danuś, ogromne dzięki za całość :)






Ostatnie ulewy dały nieźle popalić, piwnica zalana, woda wchodzi gruntem, ale jakoś dajemy radę. Dziś choć na chwilę wyjrzało słoneczko, czyli jest nadzieja :)
Pozdrawiam Wszystkich cieplutko i do zaś :)
Wasza BB :)

sobota, 9 września 2017

Co robiłam, jak mnie nie było.


Jakiś czas temu, żeby nie powiedzieć,  że minęło  już kilka lat, spotykałyśmy się w klubie  na robótkach. Pewnego pięknego dnia robiłyśmy zajączki, takie zwykłe proste zajączki z kwadratów wydzierganych na drutach ( gdyby ktoś chciał wiedzieć, chodzi o takie jak na przykład TU ). Gdy już wszystkie były gotowe, jedna z kobitek  powiedziała - popatrzcie - wzór ten sam, a każdy zajączek inny. Na to druga - a jak to jest z ludźmi - robi się tak samo, a każde dziecko też wychodzi inne :)
Trzeba przyznać - niezwykle celna uwaga, a co ma piernik do wiatraka, to za chwilę.

Długo się zastanawiałam, co sobie zabrać na wyjazd, by się nie nudzić, gdy pogoda nie dopisze. Padło na szydełko. Spodobał mi  się misio, o ten TU i postanowiłam poprawić co nieco z tych byków co to nawaliłam,  a przede wszystkim wykonać z innej włóczki. Teraz wyszedł mi tak :)






Troszkę się rozkręciłam, więc zrobiłam jeszcze dwa,  ale że tak powiem - schemat ten sam, a każdy misio inny , popatrzcie i oceńcie same :)










Wzór na misia nie jest mój, niestety. Co prawda obiecałam, że nie wygadam, bo dostałam, ale w tak zwanym międzyczasie  sama trafiłam na dokładnie ten sam wzór, jest bezpłatny, więc nie będę jak ten pies ogrodnika, kto chce to proszę bardzo, schemacik jest TU . Od siebie dodałam misiaczkom brwi, inne oczka i ciut inne szaliki. W amigurumi staram się doszywać tylko to,  co konieczne, dlatego dziergam od stóp do głowy w całości, bez zszywania, jest mniej roboty i jest bezpieczniej dla dziecka, tak też zrobiłam misie. Wełna na wszystkie Art Yarn Jeans, tylko różne kolory, a wielkości wyszły inne i może nie widać na zdjęciu, ale grubości misiaczków też są inne. Wydaje mi się, że beżowa włóczka jest bardziej rozciągliwa. Tyle z uwag i podpowiedzi.










Tutaj w porównaniu do tego poprzedniego, który jest wydziergany z wełny Kotek.










Za wiele tego nie narobiłam, ale nie po to się wyjeżdża,  by szydełkować na ilość, prawda ?
A teraz moja mała prośba. Jeśli skorzystacie ze wzoru, który wkleiłam powyżej, pochwalcie się swoimi pracami, wklejając link do posta w komentarzu pod tym postem, chciałabym zobaczyć, jak to z tym schematem jest, niby ten sam, a misie wychodzą jakie ???

Jako notoryczny producent śmieci, dostałam fajny gadżet - swój własny kosz. Stoi sobie na biurku, gdzie najwięcej śmiecę :)






Porównanie wielkości - miś/ kosz  - miś gigant, czy kosz mini ?






Na koniec coś słodkiego. Całkiem niedawno mówiłam, że więcej nie piekę i dlatego ... powstał następny :)





Miłej niedzieli Wszystkim życzę. Pozdrawiam i do zaś :)

niedziela, 3 września 2017

Najpierw obowiązki, później przyjemności :)


Od kilku dni,  jestem już w domeczku, ogony takie że hej i nie wiadomo w co pazury wsadzić.
Było krótko, zimno i deszczowo, a to tygryski kochają najbardziej, więc nie narzekam, ale o tym za chwilkę, bo  jako się rzekło - najpierw obowiązki, choć akurat ten, jest bardzo miły, przynajmniej dla jednej z moich wiernych i dla mnie oczywiście też :)

Jakiś czas temu zadałam zagadkę - szczegóły  TU.
A oto rozwiązanie




Niezaprzeczalnie odpowiedź,  najbliższą prawidłowej wagi kocyka, podała ANIA, pieszczotliwie zwana przeze mnie Anulką. Gratuluję Ci Kochana i proszę o kontakt, celem ustalenia nagrody, bo doszłam do wniosku, że ona ma cieszyć, a nie tylko być. Wszystkim biorącym udział w zgadywance serdecznie dziękuję, może następnym razem będzie trafniej :)

A teraz chwila prywaty, czyli czas na przyjemności :)
W dniach 23 - 30 sierpnia byłam w miejscu, które jest przepiękne, dla mnie to taki raj na ziemi, takie 2 w 1, jeśli nie 3 w 1, bo morze, góry i temperatury. Pogoda była jak dla mnie fantastyczna 12 - 15 stopni, tylko deszcze przeszkadzały w jakimś dodatkowym szaleństwie, no i tuż przed wyjazdem zaraziłam się od prywatnego Mikusia małą grypą, więc szczekałam na swoich i kichałam jak mops.
Dobra, dość kłapania, teraz mała relacja.

Jedyny pogodny dzień - niedziela - od razu wykorzystana na wypad w mój ukochany zakątek, gdzie próbuję zaczarować słoneczko, by zostało na dłużej i pozwoliło nacieszyć się tym widokiem,






a jakby to pomogło, to do drzewa się nawet przywiążę ;)






Gdy udało nam się Panów zostawić z wędkami, poszłyśmy nad wodospad, miejscami było tak fajnie,






 ale dałam radę, nawet z pociągającym  nosem, pękam z dumy !






Już na dole,  to skakałam jak kozica ;)






W drodze powrotnej wpadłam do starego znajomego na soczystego buziaka :)






Tak się rozgrzałam, że kawka to już była prawie jak latem ,






jednak góry to góry i już  za chwilę trzeba było wskakiwać w kurteczkę, co szybko zrobiłam, by jeszcze moment  spędzić na pomoście, próbując co nieco wysupłać i jak najdłużej rozkoszować się tym rajem.






Na koniec " dziecko " poszło na podryw na huśtawki, podobno  najfajniejszych chłopaków to poznaje się w piaskownicy, lub własnie na huśtawkach :)






Jeszcze ostatni spacer po pomoście,






nostalgiczne spojrzenie,  wraz z córunią,  na zachodzące słońce, bo  za chwilę czas wracać...






Innego dnia w porcie, w deszczu.






Ciut przestało, więc nawiałam w poszukiwaniu starych znajomych ...






gdy ich znalazłam ...






natychmiast zjawił się mój Anioł Stróż i ... po zabawie ;)






Jeszcze jedna mała ucieczka, bo ja tu rządzę !






Królowa może być tylko jedna ;)






Kasiunia & Boris, było cudnie. Dziękujemy :)

Już dłużej Was nie zanudzam, ale po dwóch latach przerwy musicie mi wybaczyć, bo mam radochę,  jak małe dziecko. A czy coś udało mi się robótkowo, o tym w następnym poście .
Pozdrawiam i do zaś :)
Wasza BB :)

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Będziesz mój !


Takiego misia spotkałam już dawno gdzieś w przepastnych zasobach internetu. Marzył mi się, ale jakoś nie po drodze było mojemu szydełku do wysupłania onego, aż do wczoraj, kiedy to zmęczona jak jasny gwint opadłam na fotel, a mimo to, spojrzałam z wyrzutem na niczym nie zajęte ręce, no jak tak można ! Było późne popołudnie, stwierdziłam,  że jak nie będę za długo się ociągać i kombinować, to mogę jeszcze dziś ( czyli wczoraj ) zdążyć. No i tak się stało, tuż przed północą powstał taki kieszonkowy misio,






może nie do końca kieszonkowy, ale duży to on nie jest, zresztą - zależy jakie kto ma kieszenie :)














Szalik jest zapinany na guziczek, w tym momencie jest " luzowy ",  jak mi się znudzi, to mogę sobie zmienić :)










A tutaj mała podpowiedź - bezpieczne oczy ( safety eyes ) mojego pomysłu, czyli z przodu koralik, od środka guziczek, nici Tytan, szycie i milion supełków :)





Misio nie jest doskonały, palnęłam kilka durnych błędów i dlatego  " mójci on " i nikt go nie dostanie :) Szybciutko zrobiłam mu zdjęcie do dowodu i zabieram  na krótkie wakacje, w końcu to miś kieszonkowy, a mi się po dwóch latach chyba też należy jakiś mały odpoczynek :)




Pozdrawiam Wszystkich i do zaś :)
Wasza BB :)